Wspomnienia z wakacji

ostry sex opowiadania erotyczne

Wakacje 2017 – to właśnie lato, które wspominam najlepiej. Słońce, morska bryza, poczucie nieskończonej wolności… I cudowne wspomnienia. Pojechaliśmy nad morze całą naszą paczką – ja mój chłopak i mój najlepszy przyjaciel z dziewczyną. Chodziliśmy wieczorami pić piwo na plaży, a w dzień pływaliśmy w pobliskim jeziorze ciesząc się nieziemską pogodą. Najbardziej jednak lubiłam te chwile, które ja i Mateusz spędzaliśmy sami po powrocie… Zwłaszcza jeden wieczór.

Było wtedy tak gorąco, że ledwie można było oddychać – postanowiliśmy więc, zamiast męczyć się w dusznym pokoju, przespać się na dzikiej plaży nieopodal. Zabraliśmy koc i butelkę wina. Było przepięknie – niebo rozświetlone gwiazdami, szum fal… I nikogo dookoła. Podniecała mnie perspektywa spania w takim miejscu, a bliskość Mateusza sprawiała, że miałam ochotę na więcej…
Zaczęliśmy się całować, leżąc objęci na kocu. Jego usta miały cierpko – słodki smak owocowego wina. To było upajające – ten magiczny pocałunek na opustoszałej plaży, oświetlonej jedynie plejadą gwiazd na granatowym niebie… Mateusz ściągnął przez głowę koszulkę, na powrót wtulając się we mnie i całując mnie po szyi. Przygryzał ją i obsypywał delikatnymi, mokrymi pocałunkami, jedną ręką obejmując moje plecy a drugą masując pierś. Usiadłam na nim okrakiem, czułam jego erekcję.
– Chciałbyś to zrobić na plaży? – zapytałam, przygryzając płatek jego ucha i czując, jak mimowolnie przechodzą go dreszcze. Nie odpowiedział mi jednak – przynajmniej nie słowami. Ściągnął moją koszulkę i zacisnął dłonie na piersiach. Ocierałam się o niego, czując coraz wyraźniejszą wypukłość pod spodniami chłopaka. W pewnym momencie już nie wytrzymał – rozpiął pasek i ściągnął w dół spodnie wraz z bokserkami, zrywając szorty i majtki także ze mnie. Nie chciałam jednak tak od razu przechodzić do sedna – na początek pochyliłam się nad nim, biorąc jego sterczącego penisa do ust. Zawsze lubił, gdy to robiłam – ja sama odczuwałam przyjemność podczas obciągania mu. To było wręcz upajające – poczucie, że jest cały mój, zdany na moją łaskę, napalony na mnie do granic możliwości. Czułam, jak jego oddech staje się nierównomierny, jak zaciska dłonie na brzegach koca, całkowicie opętany rozkoszą. Widziałam, jak mruży powieki, jak zaciska je w ekstazie.
– Proszę… Chodź już tu do mnie maleńka. – wydusił z siebie chrapliwym od pożądania głosem. Nie potrzebowałam dalszej zachęty. Wiedziałam, na co ma teraz ochotę – a ja chciałam dokładnie tego samego, co on. Usiadłam na jego nabrzmiałym penisie, czując, jak powoli się we mnie wbija. Zawsze lubiłam ten moment, gdy powoli rozpychał mnie od środka, a ja mogłam w pełni poczuć każdy jego ruch i rozkoszować się tym powolnym, upajającym wstępem do dalszej zabawy. Zaczęłam ujeżdżać Mateusza, najpierw powoli, poźniej coraz szybciej. Kręciłam biodrami, czując, jak jego członek ociera się o mnie od środka. Widziałam, jak go to kręci – jak zahipnotyzowany patrzył na moje ruchy, pożerał mnie wzrokiem, gdy lubieżnie kręciłam się na nim, wyginając się i drżąc z rozkoszy. Poruszałam się na nim coraz szybciej, czułam, jak we mnie pulsuje i twardnieje. Tak bardzo go kochałam, chciałam poczuć go jeszcze głębiej, mocniej… Prawie płonęłam z pożądania i rozkoszy, a jednak wciąż było mi mało – niewiele rzeczy sprawiało mi taką przyjemność, jak seks z Mateuszem. Czułam, że nie wytrzymam już długo, nabijałam się na niego szybko i mocno, czując jego twardego, nabrzmiałego penisa, a do tego ocierałam się o niego łechtaczką, dodatkowo się stymulując. Byłam bliska szczytu, wbiłam paznokcie w plecy Mateusza… On także już zbliżał się do orgazmu, czułam, jak jego członek pulsuje we mnie coraz mocniej, wykonałam kilka ostatnich, mocnych ruchów… Spuścił się we mnie, gdy dochodziłam, poczułam jego ciepłą spermę spływającą mi po udzie… To były najcudowniejsze wakacje, na jakich kiedykolwiek byłam. Ja i Mateusz zasnęliśmy wtuleni w siebie na plaży, w samej bieliźnie. Niedaleko nas szumiały fale, a niebo patrzyło na nas, upajająco upstrzone gwiazdami…