Miłość na odległość

opowiadania erotyczne masturbacja

“Strasznie za Tobą tęsknię. Chciałabym, żebyś był tu obok. Odezwij się jak najszybciej. Kocham Cię. Nat”. Odsunęłam się od biurka, ukrywając twarz w dłoniach. Kacper wyjechał do pracy dopiero miesiąc temu, ale jeszcze nigdy nie byliśmy z dala od siebie przez tak długi okres czasu. Tęskniłam za nim, za naszymi rozmowami, jego głosem, jego ciałem…

Kiedy tylko myślałam o tym, że zobaczymy się dopiero za miesiąc, chciało mi się płakać. Czułam się, jakbym wraz z jego wyjazdem utraciła część siebie. Usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Kacper. Wysłał mi swoje zdjęcie, a ja poczułam znajome mrowienie. Miałam na niego taką ochotę… Seks z nim był przyjemniejszy niż wszystko, czego próbowałam do tej pory. Kolejna wiadomość.

“Zabaw się trochę kotku” widzę na ekranie. Czuję, jak robi mi się gorąco i dostaję wypieków. Tuż przed wyjazdem Kacper zostawił mi pewien prezent. Niewielki, ładnie zapakowany wibrator. “Wiem, że pewnych rzeczy może ci brakować” dodał, gdy wręczał mi go. Jak dotychczas nie korzystałam z niego. Nigdy się nie masturbowałam, a będąc z Kacprem, nie miałam nawet takiej potrzeby – w pełni mnie zaspokajał. Jednak teraz zaczęłam poważnie się nad tym zastanawiać. Może warto spróbować? Wyciągnęłam wibrator z szuflady i położyłam się na łóżku, rozbierając do naga. Zamknęłam oczy, wyobrażając sobie, że jest przy mnie Kacper. Zaczęłam masować swoją pierś, myśląc o tym, że to on ją dotyka, że łapie za sutek ustami. Dotykałam wszystkich swoich czułych punktów – piersi, brzuszek, uda… Oczami wyobraźni wciąż widziałam Kacpra. Półnagi, bez koszulki, pochylał się nade mną, pieszcząc moje ciało. Zbliżyłam się palcami do swojej kobiecości. Zaczęłam masować ją od zewnątrz, wywołując przyjemne dreszcze. Włożyłam jeden palec do środka, delikatnie ruszając nim w przód i w tył. Zmysłowa, nastrajająca przyjemność. Włożyłam w siebie jeszcze jeden palec, później następny. Zaczęłam posuwać się palcami, szybko i mocno, zbliżając się powoli do szczytu. Miałam wrażenie, że to Kacper mnie bierze – zamknięte oczy zdecydowanie pozwoliły uczynić doznania jeszcze intensywniejszymi. Było mi tak dobrze, myślałam już, że dojdę… Otworzyłam oczy. Wibrator! Marnotrawstwem byłoby go nie wypróbować… Podniosłam z kołdry gumowy gadżet i nacisnęłam guzik, aktywując wibracje. Już trzymany w ręce sugerował przyjemne doznania… Dotknęłam nim sutka i aż jęknęłam – przyjemnie masował, wywołując mrowienie między nogami. Nie chciałam jednak kończyć za szybko – dotykałam wibratorem różnych części mojego ciała, czując narastające podniecenie. Gdy dotarłam do łechtaczki, myślałam, że nie wytrzymam z rozkoszy – w tym miejscu dotyk wibratora zdawał się promieniować na całe ciało. Byłam już cała mokra – a przecież dopiero zaczynałam. Rozłożyłam nogi i powoli wsunęłam wibrator między uda. Przytrzymałam go przez chwilę wewnątrz. Masował mnie od środka, powoli i mocno, ocierając się o ścianki. Było mi tak dobrze… Ale wciąż chciałam więcej. Zaczęłam rytmicznie poruszać wibratorem i aż zagryzłam wargę. Czułam się, jakby to mój ukochany we mnie wchodził, rozpychał mnie od środka i posuwał tak mocno, byśmy oboje mogli dojść. Było mi tak dobrze… Jęczałam z rozkoszy, wijąc się pod wpływem dotyku wibratora, w myślach wciąż widząc twarz Kacpra. Nie mogłam już wytrzymać. Kilka szybkich, mocnych ruchów i poczułam jak odpływam, jak cała pogrążam się w przyjemności… Doszłam, zmęczona i podniecona do granic. Wyjęłam z siebie wibrator, cały mokry od moich soków i westchnęłam. Nigdy bym nie pomyślała, że mogę dać sobie tak wiele przyjemności sama, że dojdę tylko z pomocą takiej niewielkiej, gumowej zabawki… Zauważyłam migający ekran telefonu, więc poderwałam się, by odebrać. Dzwonił Kacper.
– I jak maleńka, podobało ci się? – zamruczał do słuchawki, a ja poczułam, że się rumienię.
– Nie wiem, o co ci chodzi… – zaczęłam, jednak on mi przerwał.
– Wiesz doskonale.
– Było… Cudownie. – powiedziałam zawstydzona. On jednak tylko zaśmiał się.
– W takim razie miłej dalszej zabawy. – rzucił tajemniczo i się rozłączył. Spojrzałam na wibrator. Hmm, właściwie noc jeszcze młoda…