Dziewczęca miłość

0
423
lesbijskie opowiadania erotyczne

Obudziłam się z jej nogą oplatającą mnie w pasie. Szczupła, umięśniona łydka przy moim udzie, ręka pod głową. Wyglądała pięknie podczas snu. Tego dnia ja i Marita miałyśmy naszą kolejną rocznicę, chciałam więc sprawić jej od rana przyjemną niespodziankę.

Poznałyśmy się w wieku szesnastu lat. Chodziłyśmy do tego samego liceum. Małomiasteczkowa szkoła, wszyscy się tam znali – nam też zawarcie znajomości nie zabrało zbyt wiele czasu. Okazało się, że lubimy te same książki, słuchamy tej samej muzyki. Razem chodziłyśmy do pobliskiego kina na projekcie starych filmów – na sali Marita trzymała mnie za rękę. Nikogo nie zdziwił fakt, że zostałyśmy parą – nie każdy to akceptował, ale cóż – każdy się tego spodziewał. Mijały lata, a my wciąż byłyśmy razem – wyjechałyśmy na studia, znalazłyśmy sobie uroczą kawalerkę. Byłyśmy szczęśliwe. Kochałam budzić się koło niej – dzięki temu czułam, że chce mi się żyć.

To był właśnie kolejny taki ranek. Spojrzałam na Maritę, jej uchylone usta, koszulkę, która podwinęła się podczas snu, odsłaniając brzuszek. Uśmiechnęłam się do własnych myśli. Usiadłam na dziewczynie okrakiem i bardzo pozwoli ją pocałowałam. Po chwili poczułam, jak zaspana oddaje pocałunek. Otworzyła oczy, okolone długimi, czarnymi rzęsami.

– Co robisz kochanie? – Spytała głosem, w którym wciąż kryły się resztki snu.

– Wiesz, jaki dziś dzień, prawda? Myślałam, że mogłybyśmy zacząć go… Przyjemnie. – Zamruczałam do niej, wkładając dłoń między jej nogi. Poczułam, jak się rozluźnia, kiedy zaczęłam powoli, rytmicznie pocierać ją przez majteczki.

– Podoba mi się. – Odpowiedziała ze swym szelkowskim półuśmiechem, całując mnie, tym razem długo i głęboko. Wsunęłam dłoń pod krawędź jej majteczek. Poczułam, że już jest mokra – strasznie mnie to nakręciło, włożyłam w nią palec. Była ciasna, ciasna, gorąca i wilgotna. Wyjęłam palec, by zaraz zastąpić go dwoma i usłyszałam jak jęczy, gdy zaczęłam robić jej palcówkę. Rozpychałam ją od środka, szybko i gwałtownie poruszając dłonią. Czułam, jak jej wnętrze pulsuje z rozkoszy, jak zbliża się do szczytu… Doszła z moim imieniem na ustach. Odsunęła moją rękę, uśmiechając się lubieżnie.

– Teraz chyba moja kolej, co? – Popchnęła mnie na łóżko, usłyszałam, jak wstaje i szuka czegoś w szufladzie szafki nocnej. Już wiedziałam, co to będzie. Na samą myśl o tym poczułam mrowienie podbrzusza. Marita wróciła do mnie, zasłoniła mi oczy czarną chustą. Wiedziała. Jak mnie to kręci, uwielbiałam dreszczyk niepewności, poczucie pełnej uległości. Marita zerwała ze mnie majtki – nigdy nie lubiłam nadmiernej delikatności podczas seksu. Kręciła mnie gwałtowność, nie chciałam, by partnerka się powstrzymywała. Seks był spełnieniem moich pragnień, chciałam by był dziki i ostry. O tak, Marita doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Wepchnęła mi między nogi wibrator, mój ulubiony, gruby i zakrzywiony. Poczułam, jak mnie rozpycha, ukłucie bólu nakręciło mnie jeszcze bardziej. Wibrator ustawiony był na niskie obroty, czułam jak masuje moje wnętrze, jak wpycha się we mnie, doprowadzając do szaleństwa. Jednak to nie było jeszcze to, na co czekałam. Marita włączyła wyższe obroty. Cholera, to już było to. Odpłynęłam, nie mogłam powstrzymać spazmów. Wygięłam kręgosłup, czując, jak wibrator wbija się we mnie, jak rozrywa moje wnętrze, jak… Nie mogłam już wytrzymać. Byłam tak bliska orgazmu. Starałam się go odwlec, nacieszyć się tą lubieżną przyjemnością. Jednak straciłam kontrolę nad swoim ciałem i doszłam, płacząc i krzycząc, wciąż wijąc się z podniecenia. Widziałam błysk zadowolenia w oczach mojej kobiety, patrzyła na mnie z wyraźną satysfakcją. Wyjęła ze mnie wibrator, wyłączyła i odłożyła, po czym pochyliła się nade mną, niemal dotykając mojej szyi swoimi jędrnymi, seksownymi piersiami.

– Podobało się? – Zapytała lubieżnie. W odpowiedzi tylko przyciągnęłam ją do siebie i pocałowałam, długo i namiętnie. Odsunęła się ze śmiechem.

– Uznam to za “tak”. – Mrugnęła do mnie. – Idę wziąć prysznic. Dołączysz? – Zapytała, wychodząc z pokoju. Westchnęłam, podnosząc się, by iść za nią. Na ustach jednak wciąż miałam uśmiech. O tak, to będzie cudowny dzień.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj