Nowy uczeń

opowiadania sny erotyczne

Odkąd pamiętam, zawsze miałam bardzo realistyczne sny, w których pojawiały się znane mi osoby: rodzina, przyjaciele, chłopcy, w których się podkochiwałam… Zwykle były to sny przedstawiające codzienne sytuacje – wypady do kina, wspólne ogniska, a nawet rzeczywiste wydarzenia z przeszłości. Niedawno jednak miałam sen, o którym nieprędko zapomnę…

Zacznę może od czegoś o sobie – jestem w trzeciej klasie technikum, mam 18 lat i niedawno znalazłam mój życiowy ideał. Do naszej szkoły przyszedł nowy chłopak – czwartoklasista, który niedawno się przeprowadził. Oczywiście każdy chciał mu pomóc – to norma w przypadku nowych uczniów. A ja?

Starałam się trzymać na uboczu – wiedziałam, że takie grono ludzi może być przytłaczające. A jednak obserwowałam. Na korytarzu widziałam go już z daleka. Wysoki, szczupły, górował nad większością uczniów. Ciemne, zaczesane do tyłu włosy, których delikatne kosmyki kręciły się na szyi chłopaka. Zawsze miał na sobie długi, sięgający mu do kolan płaszcz i czarny golf. Uwielbiałam taki styl u facetów – tajemniczy wygląd, niemodny, ale robiący wrażenie strój. Marzyłam o tym, żeby umówić się z Nowym, ale cały czas ktoś przy nim był – odprowadzał go do klasy, pokazywał drogę na stołówkę… Poświęcałam się więc własnym fantazjom, wciąż jednak pielęgnując nadzieję, że kiedyś uda mi się zaprosić gdzieś tego pięknego, tajemniczego chłopca. Tymczasem marzyłam. Myślałam o tym, jak to było by przespać się z nim. Strasznie mnie podniecał. Wyobrażałam nas sobie w różnych, bardzo jednoznacznych sytuacjach… Chciałam, by wziął mnie i zdominował, by dał mi ostry, dziki seks, którego nie zapomnę do końca życia… Wciąż o nim myślałam.

Po pewnym czasie – ten sen… Ja i Nowy byliśmy razem w parku. Było ciemno, wokół żadnych ludzi. Usiedliśmy na ławce nad jeziorem. Latarnie oświetlały jego twarz żółtym blaskiem, nadając chłopakowi niezwykłego wyglądu… Wpatrywałam się w tę niezwykłą grę świateł, skrywającą jego oczy w cieniu, gdy nagle poczułam chłodną, męską dłoń między moimi udami. Zadrżałam. Chłopiec wsunął palce pod moją bieliznę, włożył je we mnie. Miałam dreszcze i wciąż nie wiedziałam, czy to przez chłód jego ciała, czy raczej… Podniecenie. Szczupłe, długie palce masowały mnie od środka, pieściły moją kobiecość, powoli wsuwając się i wysuwając. Zamknęłam oczy z rozkoszy… Jednak chłopak na tym nie poprzestał.

– Tak ci dobrze? – zamruczał. Ja, cała poświęcona bodźcom atakującym moje ciało, tylko przytaknęłam, jak zahipnotyzowana. – W takim razie też musisz zrobić coś dla mnie…

Brutalnie usadził mnie na ziemi, czułam żwir wbijający się w moje kolana. Bezceremonialnie rozpiął rozporek i wyciągnął swojego członka z bokerek.

– Na co czekasz? – zapytał, łapiąc mnie za włosy i przyciągając moją twarz do swojego krocza. Objęłam jego penisa ustami i zaczęłam mu obciągać, powoli i zmysłowo. Jednak najwidoczniej to nie tego chciał. Wciąż trzymając mnie mocno za włosy, zaczął brutalnie posuwać mnie w usta. Krztusiłam się, czułam jego członka aż w gardle, nie mogłam oddychać… Przestał. Podniósł mnie z ziemi i rzucił na ławkę niczym szmacianą lalkę. Ściągnął ze mnie spódnicę i kazał się wypiąć. Podniecona do granic jego gwałtownym pożąganiem, zrobiłam to, o co prosił. Czułam jego członka, twardego, nabrzmiałego, jak wsuwa się w moją kobiecość, jak boleśnie mnie rozpycha. Chłopak robił sobie dobrze moim ciałem – nie zwracał uwagi na jęki bólu, posuwał mnie z całej siły, wbijał się we mnie szybko i rytmicznie. Czułam ból, jego penis rozrywał mnie od środka. Jednak ból ten straszliwie mnie podniecał – uwielbiałam to uczucie, czułam się całkowicie zdominowana, stałam się tylko seksualną zabawką… Chłopak nabijał mnie na swoją nabrzmiałą męskość, by zaspokoić własne żądze, byłam tylko miejscem na jego penisa. Był taki twardy, czułam, jak pulsuje z pożądania… Zalał mnie, sperma spływała po moich udach, kapała na spódnicę… Nie mogłam podnieść się ze zmęczenia…

Obudziłam się. To był fantastyczny sen – obudziłam się cała mokra… Mam nadzieję, że częściej zaznam takich rozkoszy w nocy.